Szczupła Lucyna, siedziała ostatni raz na ostatnim fotelu w swoim mieszkaniu i paliła papieroska. W tym czasie dwóch młodych tragarzy firmy „Trago”, bez żadnych ogródek złapali za pianino i z uśmiechem na twarzy zaczęli je wynosić.

– Panowie proszę was bardzo bądźcie ostrożni, to pianino należało do mojej babci, ma dla mnie wartość sentymentalną – ściszonym głosem zagaiła szczupła pani Lucyna.

– Niech się pani nie martwi, my się wszystkim zajmiemy. Jak będzie trzeba oddamy za to pianino życie – odpowiedział z uśmiechem jeden z tragarzy firmy „Trago”.

Szczupłej pani Lucynie narysował się rogalik na twarzy. Jeszcze wczoraj przez tę całą przeprowadzkę nie mogła spać. Śniły jej się koszmary najróżniejszej maści, jeden z nich dotyczył właśnie felernej przeprowadzki. Sen był niesamowicie realny. Koszmar zaczął się dokładnie jak dzisiejszy dzień. Szczupła Lucyna wstała rano, wypiła kawę i zaczęła dzwonić po różnych firmach zajmujących się transportem. Niestety nikt nie odbierał telefonów. Zdesperowana Lucyna, zaczęła więc wynosić rzeczy na własną rękę. Z lekkimi rzeczami poszło w miarę gładko, choć i tak po 3 kursach na 4 piętro bolały ją nogi. Jednak z każdym kursem było coraz gorzej. Zdeterminowana Lucyna, poszła więc po pomoc do sąsiada i jego syna. Sąsiedzi pani Lucyny za wódeczkę zrobią wszystko. Złapali więc za pianino, przy okazji uderzając nim o ścianę. Pierwszy ruch tych „superfachowców” już był uszczerbkiem na zdrowiu pani Lucyny i oczywiście na zdrowiu starego pianina jej babci. Reszta snu była już tylko gorsza. Podpity sąsiad zaczął się do niej przystawiać, rzucać sprośnymi żarcikami – istny koszmar!

W pustym mieszkaniu stał już tylko fotel, na którym siedziała pani Lucyna i rozpalała kolejnego papieroska. Myślała sobie jak to dobrze, że nie musiała znosić tego co śniło jej się ostatniej nocy. Siedziała i w myślach zaczęła układać meble w swoim nowym mieszkaniu. Wtedy wpadli do mieszkania dwaj tragarze w koszulkach firmy „Trago” i złapali za ostatni fotel, na którym siedziała jeszcze pani Lucyna.

– Panowie przestańcie, nie wygłupiajcie się! – krzyknęła zdezorientowana szczupła Lucyna.

– Niech się pani nie martwi, przejażdżka fotelem gratis. – odpowiedzieli chórem tragarze i zaczęli znosić fotel wraz z panią Lucyną.

Sąsiedzi zaczęli kłaniać się pani Lucynie, a ona niesiona niczym królowa świata, przynajmniej królowa bloku, siedziała dostojnie i wiedziała już, że przeprowadzka wcale nie musi być koszmarem.

– Jak tak mają wyglądać przeprowadzki, to może za miesiąc przeprowadzę się gdzie indziej. – rzuciła z uśmiechem pani Lucyna do tragarzy firmy „Trago”, wypłacając im pieniądze za dwie godziny pracy.